🀄 Samochód Przejechał 3 4 Trasy

Z wykresu widać, że cała trasa miała długość 210 km. Połowa tego dystansu to 105 km i samochód pokonał tę odległość o godz. 11, czyli po 1,5 godziny jazdy. Pokonanie reszty trasy zajęło 1 godzinę i 50 minut. Samochód przejechał 240 km. Ćwierć trasy pokonał ze średnią prędkością 60 km/h, a pozostałą część ze średnią prędkością 80 km/h. Ile czasu zajęło mu przebycie całej drogi? Proszę z obliczeniami, mam sprawdzian! Samochód przejechał podaną drogę w podanym czasie. Z jaką średnią prędością się poruszał ? a) 400 km w 8h ZA b) 240 km w 6h WSZYSTKIE c) 500 km w 5h DAJE d) 180 km w 2h NAJ e) 420 km w 7h f) 350 km w 5h g) 280 km w 4h h) 540 km w 6h i) 600 km w 5h. 8. a) Zmieszano 2 kg grochu z 8 kg kapusty. Jaki procent stanowi groch w tej mieszance? b) Do 3,5 kg wody wsypano 0,5 kg cukru. Jaki procent stanowi c … ukier w otrzymanym syropie? c) Pewien chemik młody wlał 0,3 kg kwasu do 2,2 kg wody. W poniedziałek i wtorek rowerzysta przejechał łącznie długości całej trasy rajdu. A. więcej niż 50% B. mniej niż 50% W środę rowerzysta przejechał długości całej trasy rajdu. C. 1 4 D. 1 5 Zadanie 2. (0–1) Dokończ zdanie. Wybierz właściwą odpowiedź spośród podanych. Wartość wyrażenia 52 3 ( ) 77 2 Samochód przejechał 20 km z prędkością 60 km/h .O ile więcej czasu zajęło pokonanie tej trasy rowerzyście którym jechał z prędkością 20 km/h. PROSZĘ O SZYBKĄ , CZYTELNĄ I UZASADNIONĄ ODPOWIEDZ DAM NAJ !!!. Question from @Nataliazapala1 - Szkoła podstawowa - Matematyka Samochód jechał ze średnią prędkością 90km/h przez 20 minut. Ile kilometrów przejechał w tym czasie? 5 pkt za rozwiązanie + 3 pkt za najlepsze rozwiązanie - 2.10.2017 (16:22) Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o Samochód przejechał w ciągu trzech godzin 300 km. W ciągu pierwszej godziny przejechał 1/4 trasy. Ile kilometrów przejechał … ZuzannaChrapkowska ZuzannaChrapkowska matematykaszkolna.pl. Samochód przejechał drogę długości 120km. sonia: Samochód przejechał drogę długości 120km. gdyby jechał ze średnią prędkością o 30km/h większą to czas jazdy byłby krótszy o 54min (54/60 godz) jaka była szybkośc tego samochodu? 29 wrz 20:08. Eta: t>0, v>0. NZN4. Transport drogowy od kilku lat musi borykać się z problemami, których wielu przewoźników nie jest w stanie udźwignąć. Wielu przewoźników zamieniło więc działalność transportową na spedycyjną lub samochody ciężarowe na małe BUS-y o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. W świetle ciągle zmieniających się przepisów, zamiana ciężkiej floty na lekką okazała się dla przewoźników dobrą zmianą, a to za sprawą udogodnień jakie wynikały ze zmiany statusu prowadzonej działalności. Posiadane kontakty i dotychczasowe przyzwyczajenia spowodowały, że małe samochody dostawcze, wykorzystywane uprzednio do krótkich lokalnych przewozów i dostaw miejskich, zaczęły jeździć po całej Europie. Na stałe posadowiły się w wielu krajach Unii Europejskiej, gdzie z powodzeniem realizowały przewozy kabotażowe. BUS przewozy, czyli wykorzystanie nowych możliwości Dynamiczny rozwój sektora BUS-przewozów wynikał z szeregu udogodnień, które zostały szybko zauważone przez środowisko przewoźników. Na pierwszy plan wysuwa się dość znaczne obniżenie kosztów przewozów do poziomu pozwalającego na osiąganie zysków z takiej działalności. Drugim udogodnieniem jest zwolnienie BUS-przewoźników z wymogu posiadania zezwoleń i licencji, co poniekąd z marszu umożliwia wykonywanie każdego rodzaju przewozów. Bardzo znaczącym plusem jest wyłączenie pojazdów do 3,5 tony spod regulacji dotyczących opłat za płatne odcinki dróg zarówno w Polsce, jak też za granicą. BUS-pojazdy nie muszą być wyposażone w urządzenie rejestrujące czas pracy kierowcy, czyli tzw. tachograf, co stanowi kolejne udogodnienie. W praktyce wystarczy posiadać środek transportu, zarejestrować działalność, uzyskać intratne zlecenie i można jechać w trasę. Nie dziwne jest, że kierowcy zatrudnieni uprzednio w firmach transportowych zaczęli masowo odchodzić z pracy, kupować busy i wykonywać przewozy na własny rachunek. Spowodowało to co prawda niedobór kierowców w transporcie ciężkim, ale również rozwój sektora małego transportu. BUS-przewozy, ale z ograniczeniami Nowy trend błyskawicznie zauważyli producenci pojazdów i zabudów, którzy oprócz dotychczasowych rozwiązań 8-paletowych zaczęli produkować pojazdy umożliwiające przewożenie 9, 10, a nawet 12 palet. BUS-przewoźnicy szybko zaczęli testować nowe rozwiązania, które nie ograniczały aż tak bardzo ich możliwości przewozowych jak w przypadku zabudów 8-paletowych. To wszystko spowodowało, że BUS-przewoźnicy zapomnieli o jednej ważnej kwestii. Mianowicie o tym, że możliwości przewozowe ogranicza dopuszczalna masa całkowita, a tym samym również dopuszczalna ładowność, które nie chcą się zwiększać wraz ze Producenci pojazdów dostawczych i zabudów wiedzą doskonale, że dopuszczalna masa całkowita takich pojazdów nie może przekraczać 3,5 tony. Zwiększenie przestrzeni ładunkowej do 10 lub 12 palet w połączeniu z lekką zabudowę aluminiową (burty, słupki, stelaż i „odeskowanie), zwiększa ładowność z dotychczasowych kg nawet do kg, co już robi różnicę i znacznie zwiększa możliwości przewozowe. Należy jednak mieć na uwadze, że już 10-paletowa konstrukcja wydłuża skrzynię pojazdu do 5 m, a dwie dodatkowe palety zwiększają jej szerokość do ok. 2,50 m. Istnieją również rozwiązania, które umożliwiają przewóz większej ilości towaru (nie mówimy tutaj o wadze), jednak pociąga to za sobą wydłużenie długości skrzyni ładunkowej do 6 m i zwiększenia wysokości do ok. 2,4 m. Choć takie rozwiązania pozwalają na przewóz większej ilości spaletyzowanych ładunków lekkich lub mieszanych, bądź lekkich ładunków niespaletyzowanych, niekoniecznie są lubiane przez kierowców, gdyż pojazd szerszy, wyższy i dłuższy zwraca uwagę służb kontrolnych. W przypadku zatrzymania pojazdu może to bowiem skutkować stratą nawet kilkudziesięciu minut, a w przypadku stwierdzenia przez kontrolujących przekroczenia dopuszczalnej masy całkowitej (tzw. przeważenia pojazdu), co nie jest rzadkością, nawet dłuższym zatrzymaniem pojazdu, karami grzywny i powstaniem dodatkowych kosztów. Mniejszy transport, ale większe problemy Przekraczanie dopuszczalnej masy całkowitej, powszechnie określane jako przeładowanie lub przeważenie pojazdu, to niemalże codzienny proceder. Dotyczy to szczególnie małych pojazdów do 3,5 tony, których konstrukcja pozwala nawet na kilkakrotne przekroczenie dopuszczalnej ładowności. Potwierdzają to informacje prasowe i zamieszczane na stronach WITD, a także liczne orzeczenia sądów administracyjnych. Statystyki prowadzone przez GITD również to potwierdzają (dane otrzymane od GITD - stan na r.): ​ Liczba przeprowadzonych kontroli pojazdów o DMC do 3,5 tony ​ 2013 rok - 3 024 2014 rok - 6 685 2015 rok - 6 507 2016 rok - 7 594 2017 rok - 10 048 ​ Liczba nałożonych mandatów na kierowców pojazdów o DMC do 3,5 tony ​ 2013 rok - 2 463 2014 rok - 6 135 (91,8%) 2015 rok - 6 172​ (94,9%) 2016 rok - 6 952 (91,5%) 2017 rok - 9 396 (93,5%) ​ Powyższe dane potwierdzają, że na przestrzeni lat 2013-2015 liczba przeprowadzonych kontroli pojazdów o DMC nieprzekraczającej 3,5 tony zwiększyła się o ok. 120%, natomiast liczba nałożonych mandatów na kierowców takich pojazdów w analogicznym okresie wzrosła o ok. 150%. Powyższe statystyki wskazują, że wzrost liczby kontroli doprowadza do ujawnienia większej liczby naruszeń. Tylko w samym 2015 roku na 6 507 przeprowadzonych kontroli pojazdów o DMC do 3,5 tony, polskie organy kontrolne wykryły 6 172 przypadków przeważenia, co stanowi ok. 95% skontrolowanych pojazdów. Za przeważenie pojazdu organy kontrolujące, niezależnie od miejsca stwierdzenia naruszenia, w drodze decyzji administracyjnej nakładają na podmiot wykonujący przewóz kary pieniężne. Kara pieniężna nie jest jednak jedynym kosztem jaki może ponieść przewoźnik. Często bowiem środek transportu jest zatrzymany w celu zważenia, co może powodować opóźnienie w dostawie towaru. W przypadku stwierdzenie znacznych różnic w wadze towaru, organ kontrolujący może zalecić rozładunek nadwyżki towaru ponad dopuszczalną normę. To zaś powoduje powstanie po stronie przewoźnika dodatkowych kosztów związanych z rozładunkiem, załadunkiem i składowaniem lub użyciem drugiego pojazdu, na który zostanie przeładowana nadwyżka towaru w celu zrealizowania przewozu. Wykonywane w związku z tym dodatkowe operacje mogą doprowadzić do powstania szkody w przesyłce, za którą przewoźnik będzie musiał ponieść odpowiedzialność. Warto również zwrócić uwagę na to, że w części przypadków przeładowanie pojazdu wynika z manipulacji podmiotu nadającego przesyłkę do przewozu. Chcąc wyekspediować większą ilość towaru i oszczędzić na transporcie, nadawcy często ukrywają faktyczną wagę przesyłki i zamiast kg, w list przewozowy wpisują np. kg. W większości przypadków przewoźnik nie ma możliwości zważenia pojazdu w miejscu przyjmowania przesyłki do przewozu i bazując na informacjach określonych w dokumentach podejmuje się przewozu. Wg informacji uzyskanych z GITD, organy kontrolujące w ok. 7% stwierdzonych przypadków przeważenia pojazdu,wszczęły postępowania przeciwko podmiotom wykonującym inne czynności związane z przewozem drogowym. Oznacza to, że inspektorzy dość wnikliwie sprawdzają dokumentację przewozową i czasami odstępują od karania kierowców mandatami za przeważenie pojazdu. W przypadku udowodnienia nadawcy lub innemu podmiotowi celowego przeładowania pojazdu, przewoźnik może wystąpić do niego z żądaniem zwrotu wszelkich związanych z tym kosztów. Ubezpieczenie BUS-odpowiedzialności cywilnej – problemów ciąg dalszy Polscy ubezpieczyciele niechętnie ubezpieczają odpowiedzialność cywilną BUS-przewoźników, a jeżeli już się na to godzą, takie ubezpieczenie nie daje dostatecznej ochrony. Zważywszy na fakt, iż są to w przewadze przewoźnicy posiadający jeden pojazd, którego kierowcą jest sam przewoźnik, a także na mniejszą ilość przewożonego towaru, ryzyko przy tego typu przewozach jest zdecydowanie mniejsze, niż w przypadku większych pojazdów. Wielu przedstawicieli zakładów ubezpieczeń stoi jednak na stanowisku, że przy BUS-przewozach trudniej jest określić zarówno okoliczności powstania szkody, jak również wartość szkody. Wynika to zapewne z tego, że BUS-pojazdy nie są zaopatrzone w tachografy, a towarem przewożonym są w przewadze przesyłki kurierskie i mienie przeprowadzkowe. Statystyki szkodowe raczej nie potwierdzają tej teorii. Powyższe nie oznacza, że ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej BUS-przewoźników jest niemożliwe. Są bowiem zakłady ubezpieczeń, które w BUS-przewozach nie widzą zwiększonego zagrożenia i chętnie oferują swoje produkty podmiotom tego sektora transportu. Rozwiązania rekomendowane przez naszą kancelarię dają możliwość zawierania przez BUS-przewoźników umów ubezpieczenia OCP, które gwarantują ochronę ubezpieczeniową ponoszonej odpowiedzialności cywilnej jaka wynika ze specyfiki prowadzonej przez nich działalności. Co jest bardzo istotne, rozwiązania te nie tylko dają możliwość uzyskania szerokiego zakresu ochrony, ale również możliwość objęcia takim ubezpieczeniem zarówno przewozów międzynarodowych, krajowych jak też kabotażowych. ___________________________________________________ Jak widać z powyższego, mniejszy transport to nie tylko plusy, ale również minusy. Skoro jednak sektor małego transportu rozwija się tak dynamicznie, BUS-przewoźnicy w takim rodzaju transportu widzą więcej plusów niż minusów. Producenci małych dostawczaków i zabudów raczej nie narzekają, co wyraźnie wskazuje na zainteresowanie przewoźników tym obszarem transportu. ​ Jerzy Czaja przyznaje, że przygoda a carismą zaczęła się od wypadku innym autem - samochód nadawał się jedynie na złom. Jako fan japońskiej motoryzacji naturalnie poszukiwał produktu japońskiej marki. Okazja pojawiła się "pod nosem" - sąsiadka sprzedawała dwuletnią mitsubishi carismę, którą mąż sprowadził ze Szwajcarii. Kobieta zdecydowała się sprzedać auto po śmierci męża - sama nie miała prawa jazdy. / Mitsubishi Ponad milion kilometrów na liczniku! Większość przebiegu po polskich drogach i… bez poważniejszych awarii. Takiego wyczynu swoim mitsubishi dokonał były spadochroniarz z 16. batalionu powietrzno-desantowego w Krakowie. W tym czasie carisma nigdy go nie zawiodła i jeździ dalej. Ktoś ma wątpliwości? 1 Rudnik nad Sanem - właśnie tam mieszka Jerzy Czaja, były żołnierz zawodowy (spadochroniarz) w 16 batalionie powietrzno-desantowym w Krakowie i właściciel mitsubishi carisma, które przejechało już ponad milion kilometrów... "Milionerka" jest srebrna. Pod maską silnik Diesla DID/90 KM. Przez 17 lat przejechała 1 001 112 km. Większość przebiegu po polskich drogach i… bez poważniejszych awarii. Gdzie tkwi tajemnica niezniszczalności tego auta? Mitsubishi 2 "Sam nie wiem kiedy to zleciało… Kiedy usiadłem za kierownicą już mojej carismy jej licznik pokazywał zaledwie 50 tys. km przebiegu, odpaliłem silnik, jedynka i licznik zaczął się kręcić…" - wspomina Czaja i przyznaje, że carisma nigdy nie zaskoczyła go awarią. Najdłuższe trasy tym autem przejechał do Norwegii, Francji, podróże po Europie. Samochód był jego biurem na kołach, kiedy prowadził firmę. "Wcześniej budowaliśmy dom - w tamtych czasach musiałem jeździć po Polsce w poszukiwaniu materiałów" - dodaje. Mitsubishi 3 Były spadochroniarz przyznaje, że w latach 90. taki samochód wyglądał trochę jak z kosmosu… Jego zdaniem carisma robiła wrażenie. "Wówczas dobrze wyposażone samochody były rzadkością - na drogach królowały maluchy, duże fiaty, żuki. To auto ma wszystko poza klimatyzacją. Pamiętam, że koledzy zachwycali się śliczną bryłą. No i ten silnik - największą furorę robił właśnie turbodiesel - wszyscy pamiętamy ówczesne realia, osiągi samochodów i jednostki napędowe… Kiedyś przypadkowo spojrzałem na tabliczkę i w ten sposób dowiedziałem się, że moja Carisma to samochód japońskiej marki wyprodukowany w Europie. O tym, że silnik jest zapożyczony od Renault dowiedziałem się, kiedy współpracy odmówił synchronizator trzeciego biegu - ale to tylko delikatna rysa na tle całości. Samochód uważam za świetną, niezawodną konstrukcję. Nawet dziś, kiedy auto się umyje i wyczyści, to na drodze wygląda świetnie, ponadczasowo…" - opisuje właściciel "milionerki". Mitsubishi 4 Czaja przyznaje, że każdy, kto zobaczy jego carismę pierwszy raz daje jej co najwyżej 150 góra 200 tys. km przebiegu. Dopiero, kiedy usiądzie na miejscu kierowcy zaczyna wierzyć, że samochód przejechał ponad milion kilometrów - fotel jest już tak wysiedziany, że człowiek zapada się w nim jak w sportowe siedzenie kubełkowe. Mitsubishi 5 "W czasach świetności uwielbiałem komfort, jaki dawało wnętrze tego auta - zwłaszcza tylna kanapa z podłokietnikiem na środku pozwalała na relaks. Carismę uważam za praktyczny i rozsądnie zaprojektowany samochód - piąte drzwi kryją pod sobą wystarczającą przestrzeń, aby przewieźć bagaż całej rodziny. Przez 17 lat sprawdziłem to wielokrotnie... Dziś już pojawiają się ogniska korozji, ale uważam, że samochód tak, jak człowiek, powinien starzeć się z godnością - ludzie z wiekiem nie muszą wstydzić się siwych włosów, a samochód z takim przebiegiem na karku ma prawo do rdzy…" - mówi dumny kierowca. Jak jest ze spalaniem? Na ile wystarcza zbiornik paliwa? Mitsubishi 6 Jak jest ze spalaniem? Na ile wystarcza zbiornik paliwa? "To jest potężny atut tego auta. Jeżdżąc w trasie, kiedy ten samochód nie stygł, jechałem z Krakowa do Rudnika, z Rudnika do Warszawy, z Warszawy z kompletem pasażerów do Katowic stamtąd do Krakowa i wracałem do Rudnika - w ciągu jednego dnia robiłem 1200-1500 km. Carisma ( DID/90 KM) maksymalnie spalała 4,8 l oleju napędowego na 100 km, przy prędkości ok. 110 km/h. Pamiętam taką reklamę, chyba Fiata, 1100 km na jednym baku - kiedy oni tym się chwalili, to mówiłem znajomym, że ja już od dawna na jednym zbiorniku przejeżdżam 1350 km. Przed wyjazdem na Węgry w Krakowie zatankowałem auto „w szyjkę” - wtedy paliwo było tanie, za pełny bak zapłaciłem ok. 102 zł. Dojechaliśmy na Węgry, nie jest to jakaś potężna odległość, ale na miejscu dwa tygodnie drobnej jazdy i zwiedzania, wróciliśmy do Krakowa, przyjechałem do Rudnika i wybrałem się jeszcze na ryby. Wszystko na tym samym zbiorniku - spalanie - rewelacja" - zachwyca się Jerzy Czaja. Mitsubishi 7 "Bardzo lubię zestrojenie skrzyni biegów z silnikiem - kiedy przy 60 km/h mam piąty bieg i wciskam gaz auto przyspiesza. Dla porównania w przypadku dzisiejszych silników Diesla taki manewr nie jest możliwy - sprawdziłem - samochód się dławi. Carisma warta jest pieniędzy jakie za nią zapłaciłem, choć wtedy kosztowała mnie dużo, bo ponad czterdzieści tysięcy złotych" - dodaje i jednoczenie przyznaje, że nawet dziś po tylu latach i z rekordowym przebiegiem ufa swojemu Mitsubishi. Mitsubishi 8 "W czerwcu 2012 roku wybrałem się carismą z przyczepką z towarem do Francji. Ładunek ważył kilkaset kilogramów. Samochód średnio spalił ok. 6 litrów na 100 km. Nie zepsuł się - dojechałem na miejsce i wróciłem do Polski bez kłopotów. Oleju ubywa nieznacznie, ale silnik trzyma się znakomicie. Co ciekawe, wcześniej pilnowałem wymiany oleju co 10 tys. km, potem co 15 tys. km, aż wreszcie zacząłem zmieniać olej co 20-25 tys. km - mimo to samochód nawet dziś sprawuje się świetnie. Zimą - kiedy jest minus 15 stopni Celsjusza trzeba silnik trochę pokręcić - trzy, cztery razy kluczykiem aż nagrzeją się świece. Nigdy nie potrzebowałem kabli do reanimacji auta" - opisuje Czaja. Mitsubishi 9 Były spadochroniarz uważa, że tajemnicą długowieczności jego auta jest tankowanie paliwa dobrej jakości i natychmiastowe usuwanie wszelkich niedomagań. Co zepsuło się na przestrzeni lat? Mitsubishi 10 "Wymieniałem łożyska we wszystkich kołach. Jeden wahacz z tyłu - nie wiem dlaczego. Tarcze hamulcowe - używam już chyba piąty komplet. Wymieniałem końcówki wahaczy. Nowy stabilizator był montowany dwukrotnie. Wiosną 2012 roku zaczął wyciekać płyn z układu chłodzenia - została wymieniona uszczelka i to wszystko. Technicznie nic więcej się nie działo. Moja carisma jest cały czas na oryginalnych amortyzatorach - ostatnio byłem na przeglądzie i okazuje się, że spełniają normy. Dwa razy trafiłem… sarnę. W jednym przypadku miałem przez to trochę problemów z policją - w tym samym czasie na innej drodze ktoś srebrnym autem potrącił człowieka. Na szczęście wszystko się wyjaśniło, a ja musiałem wymienić przednią lampę, lusterko i boczną szybę. Kupiliśmy niedawno nowy samochód i żona była już tym autem w serwisie częściej niż ja carismą w ciągu 17 lat - to drobne rzeczy, ale wymagają wizyty w warsztacie…" - wspomina Jerzy Czaja. Mitsubishi 11 "Carismę cenię za niezawodność i ekonomię. Na przestrzeni tylu lat i po przejechaniu ponad miliona kilometrów - powiem, że zakup tego mitsubishi to dobrze wydane pieniądze. Ten samochód ma już u mnie dożywotnie miejsce w garażu. Zostaje w rodzinie - zasłużyła sobie…" - powiedział Jerzy Czaja. Mitsubishi Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję Zobacz więcej Przejdź do strony głównej Czy samochód elektryczny to rozwiązanie tylko dla singli, którzy nie odbywają dłuższych podróży? I czy faktycznie należy obawiać się nagłego rozładowania jego baterii? Weryfikujemy mity, a pomaga nam w tym nie lada ekspert. Mity dotyczące jeżdżenia elektrycznymi autami weryfikujemy z pomocą Adama Dutkowskiego z Vans Mercedes-Benz i zarazem doświadczonego użytkownika samochodu elektrycznego. Przejechał elektrykiem już ponad 25 tys. km, zatem wie, co jest prawdą, a co powtarzanym stereotypem. Mit 1: Samochodem elektrycznym nie można jechać w dłuższą trasę Zasięg samochodu elektrycznego po jednym, pełnym naładowaniu baterii to od 200 do 400 km, w zależności od modelu auta czy jego załadunku. Wpływ na to ma także styl prowadzenia, który z kolei determinowany jest przez temperaturę zewnętrzną. Nadal jednak jest to wartość wielokrotnie przewyższająca odległości, jakie przeciętna polska rodzina pokonuje na co dzień. W przypadku dłuższych tras, technologie, w które wyposażone są na ogół samochody napędzane prądem, znacząco pomagają kierowcy planować drogę tak, by w odpowiednim momencie miał on możliwość doładowania baterii i pojechania w dalszą trasę. Infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych w Polsce nie jest wprawdzie tak rozwinięta, jak na zachodzie Europy, ale ta sytuacja dynamiczne się zmienia, a najbliższe prognozy dotyczące intensywnego rozwoju publicznych ładowarek są bardzo obiecujące. Ten fakt oraz wytrzymałość baterii w elektrykach to dwie składowe, dzięki którym nie powinniśmy mieć obaw o możliwości swobodnego poruszania się samochodem elektrycznym. Mit 2: Auto elektryczne sprawdza się tylko u singli Wizerunek samochodu elektrycznego jako małego pojazdu dla jednej osoby już dawno odszedł do lamusa, bo w ofercie dealerów samochodowych można znaleźć także dużo większe auta. Są elektryczne vany dla rodzin, które w zależności od konfiguracji mogą pomieścić 6, 7 lub nawet 8 osób z bagażem. Są małe samochody miejskie, dla dwóch osób. A pomiędzy tymi skrajnościami auta kompaktowe, SUV-y, auta sportowe i limuzyny. Elektryki mają swoich przedstawicieli w każdym segmencie rynku, a ich oferta rośnie. Mit 3: Ładowanie baterii samochodu trwa bardzo długo Inny będzie czas ładowania pojazdu w punkcie, który jest wyposażony w szybką stację ładowania, a inny w warunkach domowych. – Trzeba pamiętać, że nie musimy każdorazowo ładować baterii do pełna. Wystarczy tyle, ile jest niezbędne, by komfortowo i z zapasem dojechać do miejsca docelowego. Jadąc np. z Warszawy do Gdańska czy Wrocławia potrzebujemy około 20-25 minut ładowania. Z mojego doświadczenia wynika, że to raczej standardowy czas postoju rodzin z dziećmi – na toaletę, posiłek czy zakupy na stacji. Przy okazji tematu ładowania warto od razu obalić mit, że może ono odbywać się wyłącznie w punktach ładownia. To nieprawda, bo samochód elektryczny możemy ładować także za pomocą standardowego domowego gniazda i przenośnej ładowarki. Będzie to trwało oczywiście dłużej, ale to i tak bardzo ważna wiadomość dla wielu osób, które np. wybierają się elektrykiem na wakacje do domu na wsi i martwią się, że nie będą miały gdzie naładować tam auta – mówi Adam Dutkowski. Mit 4: Jeśli auto rozładuje mi się w trasie – jestem uziemiony W Polsce na początku tego roku było dostępnych niemal 3 900 punktów ładowania, ale ta liczba rośnie dosłownie z dnia na dzień, dlatego z mniejszą lub większą łatwością zawsze jesteśmy w stanie znaleźć ogólnodostępny punkt ładowania. Ważniejsze jest jednak to, że samochody elektrycznie są wyposażone w kilkustopniowe systemy ostrzegające przed niskim poziomem baterii. Poza wyświetlaniem komunikatów o potrzebie ładowania, samochód automatycznie może zredukować moc silnika, tak by móc dojechać do najbliższego punktu ładowania. Ponadto, auto elektryczne na bieżąco przelicza pozostały zasięg z uwzględnieniem stylu jazdy, wyznaczonej w nawigacji trasy czy stopnia wykorzystania klimatyzacji lub ogrzewania. Trudno więc o możliwość, by samochód zaskoczył kierowcę i zatrzymał się z rozładowaną baterią w pół drogi. A jeśli jednak do tego dojdzie? W takiej sytuacji można skorzystać ze wsparcia technicznego, którego elementem jest holowanie do najbliższego punktu ładowania w razie pustej baterii. Mit 5: Elektromobilność ogranicza swobodę poruszania się W ten sposób coraz częściej można powiedzieć o… samochodach spalinowych. Świadczą o tym sukcesywnie wprowadzane limity wjazdów takich aut do centrów miast oraz rosnące opłaty za nie. Jednocześnie, kierowcy samochodów elektrycznych mają dodatkowe korzyści, np. mogą jeździć po bus pasach i bezpłatnie parkować w strefach płatnego parkowania. – Stopniowe przechodzenie na transport elektryczny to zmiana powodowana pobudkami ekologicznymi, przede wszystkim chodzi tu o redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery, który w olbrzymim stopniu przyczynia się do negatywnych zmian klimatu. To dotyczy każdego z nas, a także naszych dzieci i wszystkich następnych pokoleń. Dlatego tak ważne jest, byśmy zdawali sobie sprawę z korzyści płynących z przesiadania się na elektryki i świadomie podejmowali nasze samochodowe wybory – mówi ekspert. Czytaj też:Elon Musk miał rację. Grupa Volkswagen w tym segmencie rośnie w siłę Źródło: Mercedes-Benz Vans

samochód przejechał 3 4 trasy